Masakra w Dniu Świętego Walentego
Chicago, 14 lutego 1929 roku. Trwa epoka prohibicji, a o kontrolę nad nielegalnym handlem alkoholem toczy się krwawa wojna gangów. Najpotężniejszą organizacją w mieście jest Chicago Outfit Ala Capone, a jej głównym rywalem - North Side Gang dowodzony przez George'a "Bugs" Morana. Tego dnia konflikt osiąga punkt kulminacyjny.

W garażu przy 2122 North Clark Street zbiera się siedmiu ludzi Morana. Do środka wchodzi od czterech do sześciu napastników - dwóch przebranych za policjantów. Ofiary ustawiono twarzą do ściany i ostrzelano z dwóch pistoletów maszynowych Thompsona oraz obrzyna: w stronę ofiar poszło około 70 pocisków. Sześciu zginęło na miejscu; siódmy, śmiertelnie ranny, przeżył jeszcze chwilę, ale wierny zasadzie omerty odmówił wskazania zabójców.
Najprawdopodobniejszym celem zamachu był sam Bugs Moran - tego dnia szczęście mu jednak dopisało, bo do garażu po prostu jeszcze nie dotarł. Powszechnie podejrzewano, że za masakrą stoi Capone, lecz mimo śledztw policji i pionierskich badań balistycznych Calvina Goddarda nikomu nigdy nie postawiono zarzutów - formalnie sprawa pozostała nierozwiązana.
Krwawa rzeź na zawsze zapisała się w historii zorganizowanej przestępczości i kultury popularnej, a brutalność kojarzona z "tommy gunem" przyczyniła się do zaostrzenia amerykańskiego prawa o broni (National Firearms Act z 1934 roku). To właśnie z takich wydarzeń wyrasta klimat, który tak pokochaliśmy w grach pokroju Mafii.
A Wy? Jak spędzacie Walentynki?
Komentarze