Tereny pozamiejskie

Mafia: The City of Lost Heaven

Kevin, Udostępnij

Od czasu do czasu nawet najbardziej zatwardziały mafiozo musi odetchnąć świeżym powietrzem, rozejrzeć się dookoła i ujrzeć piękny świat, jaki dała nam natura. Takie niezapomniane chwile dają nam właśnie tereny pozamiejskie…

Droga na lotnisko Lost Heaven

Z New Ark wyjeżdżamy na dwupasmową, szeroką drogę. Po lewej stronie możemy zobaczyć ogrodzone płotem tereny portu lotniczego, który mieliśmy okazję niejednokrotnie odwiedzić. Z drugiej strony widzimy piękne, jesienne pola tuż po żniwach, o czym świadczą wielkie snopy słomy. Teraz pewnie większość z nas próbowała będzie wyciągnąć z pojazdu taką prędkość, jaką fabryka dała nam do dyspozycji, ponieważ zachęca do tego nie tylko sama droga, ale i brak policji. Kilkaset metrów za skrzyżowaniem jadąc prosto po naszej prawej stronie możemy zatrzymać się w motelu Clarka, gdzie miała miejsce pewna rozróba, ale nie chciałbym was odstraszać. Jest to biały budynek ogrodzony niewysokim, brązowym płotem.

Motel Clarka

Tuż obok stoi amerykański, drewniany wiatrak - jedna z charakterystycznych cech tego ciekawego miejsca. Przed samym motelem stoją stare, zardzewiałe i bezużyteczne dystrybutory koncernu Traco. Jadąc dalej prosto zjeżdżamy z autostrady na zwyczajną szosę prowadzącą do jedynej i niepowtarzalnej konstrukcji w okolicach Lost Heaven. Jest to oświetlony tunel o długości około stu pięćdziesięciu metrów. Jeśli mamy słaby samochód radzę dość szybko zredukować bieg na jedynkę, ponieważ droga przez cały czas prowadzi pod górę.

Tunel poza miastem

Wyjeżdżając z wnętrza skały ujrzysz drogę, taką samą jak przedtem, otoczoną sporej grubości murem zbudowanym z kamieni. Takich murów jest dość dużo, ponieważ chronią nas min. od spadających odłamków skalnych, które wyrzucone na jezdnię mogą wyrządzić wielkie szkody. Tutaj zaczyna się dość kręta droga otoczona w większości drzewami i krzewami, które przyodziane są w złote liście - kolejna oznaka jesieni. Następnie ujrzysz małe jeziorko, ze skromnym molo, a za nim piękną skałę osaczoną drzewami. Jadąc dalej z górki szlak, po którym się poruszamy ogarnięty jest małymi gospodarstwami i zielonymi polami, na których rośnie najprawdopodobniej kukurydza. Dalej wzdłuż drogi postawione są metalowe barierki, zapobiegające spadnięciu samochodu w dół podczas jakiejś niepożądanej sytuacji. Jak widać kogoś i tak nie zdołały one powstrzymać… Jeśli po zjeździe na dół chcemy sobie poszaleć, to radzę uważać na przydrożne słupy, które mogą być bardzo groźne dla niedoświadczonych szoferów.

Farma za miastem

Na najbliższym skrzyżowaniu dróg skręcamy w lewo. Dojedziemy do wielkiej szczeliny skalnej, która jest bardzo ciekawym elementem pozamiejskich terenów. Jest to też miejsce wielu wypadków, których najczęstszą przyczyną są kierowcy niepotrafiący dobrać odpowiedniej prędkości przy zjeździe w dół. Dojeżdżając do końca luki w oczy rzuca się niewielki domek na wysokiej skale. Ciekawe, co dzieje się z tym budynkiem podczas silnych i zarazem porywistych wiatrów? Zostawiając ten piękny obrazek w pamięci dojeżdżamy do autostrady kierując się na zachód, w stronę największego mostu w sąsiedztwie Lost Heaven. Zanim do niego dotrzemy możemy umilić sobie czas spoglądając na zielone drzewa wokół nas lub po prostu prując tyle ile się da. Przed wjazdem na most, aby lepiej wyobrazić sobie wysokość, na jakiej się on znajduje, najprościej jest zatrzymać się obok niewielkiej szopy po lewej stronie. Powoli podchodząc do brzegu skały spójrz w dół. Tak! Ta wysokość może przerażać!

Widok z mostu na rzekę

Kiedy się już otrząśniemy jedziemy dalej szeroką drogą, następnie kierując się prosto wjeżdżamy na jednopasmową szosę. Dookoła poustawiane są najczęściej wielkie czerwone szopy i małe budynki gospodarcze. Szlak ten nie jest na szczęście mocno kręty i łatwy do pokonania. Już kilkaset metrów za ostatnią wiejską budowlą w oddali możemy ujrzeć sporą tamę, po której będziemy mieli za chwilę możliwość przejechać się. Na całej długości tamy obowiązuje ograniczenie prędkości i dopuszczalnej masy pojazdu - patrząc na to pierwsze, to i tak nikt tutaj nie pojedzie 15 mil na godzinę. Dalej, za kilkoma zakrętami, możemy podziwiać na tamę od dołu. Znajdujemy się właśnie w tym miejscu, na które patrzeliśmy przed chwilą z góry. Na kolejnej krzyżówce kierujemy się prosto. Zasuwamy krętą szosą pod złocistymi koronami drzew. Przed niewielkim mostem skręcamy na błotnistą, polną drogę. Kiedy wjedziemy na mały pagórek, warto obejrzeć się do tyłu. Murowany most, który przed chwilą minęliśmy wygląda bajecznie. Te skały porośnięte mchem… Mmm… Dalej, polna ścieżka również wygląda cudownie. Po prostu - nic dodać, nic ująć! Następnie dotrzemy do miejsca składu drewna z kilkoma szopami. W tle słychać dźwięk piły mechanicznej dochodzący z pobliskiego lasu. Wracając z tej przechadzki skręcamy w prawo, podążamy krótki odcinek drogą, a następnie wjeżdżamy na jednopasmową, asfaltową dróżkę. Od razu przypominam: tam nie ma żadnego ruchu, więc w razie wypadku możemy być zmuszeni iść spory kawałek na pieszo. Wkraczamy w gęstwinę lasu. Znów słyszymy odgłosy piły łańcuchowej, ale wynagradza nam to piękny śpiew ptaków. I znów mamy okazję podziwiać kolejną piękną budowlę. Jest to most, prawdopodobnie drewniany lub zbudowany z zardzewiałej stali. Naprawdę piękny widok! Już za chwilę będziesz mógł oglądać, po lewej stronie, wielką skałę, porośnięta zielenią, a na samym wzgórzu kilka drzew. Mało tego! Wszystko jest jeszcze otoczone z trzech stron wodą! Dalej przemieszczamy się między drzewami i skalnymi górami. Ale już za momencik znów wyjeżdżamy na szosę skręcając w prawo, wracając do domu. Przejeżdżamy kawałek, mijamy nieduży piaskowy placyk i wylot na autostradę, na tą, którą jechaliśmy na samym początku. Później już tylko do miasta.

Podsumowując była to satysfakcjonująca podróż. Oczywiście nie zwiedziliśmy wszystkich dróg, ale starałem się wybrać te "najlepsze" według mnie. Resztę terenów zostawiam Wam, czytelnikom tego artykułu.

Widok na most