Nasze pojazdy

Dawno nie pisałem w tym temacie - czas to zmienić ;-)




Aktualnie prawie od roku poruszam się autem Suzuki Vitara. Myślę, że warto napisać o niej coś więcej...

Obrazek


"Koń jaki jest, każdy widzi" - stylistyka, jak na auto konstrukcyjnie z końca lat 80tych, jest, według mnie, dość przyjemna, a grafiki na bokach auta dodają charakterku i wyróżniają pojazd z szarego tłumu bez barokowego przepychu. Najważniejsze jest jednak wnętrze...

Pod maską drzemie prawie że bezawaryjna, najzwyklejsza, najsłabsza, konstrukcją niewiele więcej skomplikowana od młynka do kawy jednostka benzynowa o pojemności 1,6l produkująca dzikie i nieokiełznane 82 kucyki mechaniczne. Do tego we wrześniu zeszłego roku założony został podtlenek LPG. Przez 11 miesięcy od kupna auta była tylko jedna podbramkowa - zalałem olej silnikowy od diesla, który przytkał kanaliki doprowadzające go w górne partie motora, jednak wystarczyło tylko przepłukać to jakimś rzadszym shitem (półsyntetyk) i wszystko wróciło do normy - poza tym kompletnie nic się nie popsuło, z czego jestem baaardzo zadowolony.

Przez swój wiek skrzynia biegów zapewne straciła nieco ze swojej precyzyjności, jednak nie ma co narzekać - brak problemów...no...może od czasu do czasu wsteczny "zgrzytnie" ;-) Przełożenia są dość elastyczne, np. piąty bieg można wrzucić jadąc już niecałe 50km/h i to bez przymulenia auta, jak to bywa w przypadku innych pojazdów, ale też przeznaczone do mniejszych prędkości (nie jest to wszak auto nadające się na wielkie trasy) - już przy ok. 95-100km/h (nie pamiętam dokładnie) silnik osiąga 3000 obr./min. Jest to sporo, zważając na to, że ekonomiczna zmiana biegu powinna odbywać się przy poziomie ok. 2500 obr./min ;-)

Sprint od zera do setki trwa wieki. Przy moim stylu jazdy (raczej umiarkowanie dynamiczny), oponach o szerokości 255mm Vitara spala w jeździe "dookoła komina" średnio ok. 13,5-14,5l LPG/100km. Wartości może i przerażają, ale zdążyłem się przyzwyczaić.

Reduktor...pewnie nie wszyscy wiedzą o co chodzi, więc trochę przybliżę sprawę - zmienia on skrzynię biegów na bardziej "terenową", coś jak "biegi polowe" w ciągnikach rolniczych itp. Obniża prędkości, które można rozwinąć na poszczególnych biegach, jednak z auta robi się prawdziwy traktor - teoretycznie nie ma takiej pochyłości, pod którą straciłoby moc; wcześniej nastąpi utrata przyczepności (nawet na terenowych oponach super klejących się do podłoża) bądź...wywrotka na plecy :P Fajna sprawa, ale, na szczęście, nie muszę zbyt często z niego korzystać.

Włączenie napędu na wszystkie koła odbywa się poprzez dźwignię w okolicy lewarka zmiany biegów (tą też dźwignią włącza się reduktor), która sprawia, że na przednią oś również podawana jest moc ("normalnie" auto ma napęd tylko na tył, więc jest trochę zabawy zimą). Minusem jest tylko to, że trzeba zatrzymać auto, aby to zrobić, a po rozłączeniu przedniej osi ruszyć kilkadziesiąt centymetrów do momentu charakterystycznego stuknięcia w przeciwną stronę, niż kiedy ruszało się po załączeniu (np. jeśli po włączeniu przedniej osi ruszaliśmy najpierw do przodu, to po wyłączeniu trzeba się cofnąć). Jednak był to standard w tego typu pojazdach z tamtych lat. W sumie, dobre i to, bo pierwsze wersje nie miały automatycznych sprzęgiełek i po włączeniu 4x4 należało wyjść z auta, a następnie załączyć je ręcznie na obydwu przednich kołach...

Standardowe zawieszenie oferuje 20cm prześwit w najniższym miejscu, co jest sporym plusem. Szerokie i wysokie opony również pomagają w pokonywaniu krawężników i dodają atutów w terenie, gdzie zwykłe auta nawet nie wjadą wieszając się na zjeździe z asfaltu.

Dobrą opcją na słoneczne i upalne dni jest możliwość zdjęcia dachu, który mieści się w bagażniku. Wtedy już pełen bulwar - laseczki z przedniej szyby trzeba skrobaczką do lodu zdzierać :P "Cabrio zimą to tragedia, zimno jak cholera!" - guzik prawda! Ogrzewanie jest wystarczające, a i wnętrze nie wychładza się zbyt szybko. Trzeba tylko uważać na elementy typu szyby, które lubią sobie pęknąć przy uderzeniu, jeśli mają na karku już parę lat. Na szczęście, zainwestowałem w nowe poszycie i, jak na razie, mam z tym spokój :)

W środku nie ma zbyt wiele miejsca, jednak czego oczekiwać po aucie o długości ok. 3,6m. Dwa fotele z przodu, dwa z tyłu, praktycznie brak bagażnika. Również z powodu długości auta trochę trzepie na wybojach, ale można się przyzwyczaić, chyba, że ktoś całe życie jeździł Francuzami, to może być ciężko...

Pomimo swojego wieku Suzuki posiada dość bogate, jak na ówczesne lata, wyposażenie.

Elektryka oryginalna:
- centralny zamek
- el. szyby
- el. lusterka
- el. ustawianie świateł
- immobilizer

Elektryka - moje dodatki:
- CB radio
- halogeny
- światła dzienne
- pilot do centralnego
- podświetlenie schowka (brakowało mi go w nocy :P)

Inne:
- wspomaganie kierownicy
- hak
- oryginalne alufelgi
- oryginalne poszerzenia progów i nadkoli + osłona na koło zapasowe + przednie orurowanie (wersja JLX)

W sumie, do pełnej opcji brakuje jedynie ABS, klimatyzacji i skóry (poduszki powietrzne w tamtych latach nie były chyba jeszcze oferowane).



No...to ładny referat mi się zrobił ;) Jeśli coś mi się przypomni, to dopiszę :D



Poza Vitarą dodam, że od czasu do czasu zobaczyć mnie można w Volvo V40 rodziców. Sprzęty, które pokazywałem w tym temacie, Speedfight i DT, to już dla mnie historia (sprzedane). W międzyczasie pojawił się zabytkowy Komar 232 (dziś już odrestaurowany, również są plany pozbycia się go), Suzuki RM250 i od niedawna Dniepr MT12 z silnikiem boxer o pojemności 750ccm, którego zdjęcie możecie zobaczyć poniżej.



Obrazek
Zdałem prawko i od około miesiąca jeżdżę Na motorku jakim jest Yamaha R6 ;-)
Jednym słowem bestia :-P
Obrazek

Vito & Joe's Adventures -Mod for Mafia I
Odświeżę, a co tam :-P

Obecnie nie posiadam jeszcze prawa jazdy, ale tata uczy mnie jeździć swoim służbowym kombivanem, Renaultem Kangoo I. Wyjeżdżamy na jakiś teren, na którym można potrenować jazdę (np. duży parking wokół WZiEU, gdzie pracuje tata, a jak na razie idzie mi całkiem dobrze. W końcu trzeba jakoś przygotować się do egzaminu ;-) Prawko tak planuję zdać po maturze, no chyba że będę umiał jakoś razem przygotowywać się do matury i zdawać prawko, ale to raczej mało prawdopodobne.

Oczywiście mam już plany co do kupna własnego samochodu. Najbardziej upatrzyłem sobie Volskwagena Golfa IV.
Obrazek
Jest to moim zdaniem auto w sam raz dla początkującego kierowcy, a po za tym solidne, niezawodne i ładnie się prezentuje. Ogólnie jestem fanem niemieckich samochodów, ale rozglądam się też za Seatem.
Ostatnią rzeczą, jaką facet chce oglądać na koniec dnia, jest żona - Al Bundy
Obrazek

Do prawka brak mi jeszcze 2 lata, więc jeżdżę skuterem ;-)

Nazwa jak widać - Zumico Eos.
Fotka z neta, nie chce mi się robić zdjęć :-D mój jest tylko w innym kolorze: czerwono-czarnym.
Pojemność silnika, wiadomo, 50 cm3 :-P
Rok produkcji 2009, ja zakupiłem go w 2010 roku, czyli posiadam go już 3 lata.
Jest to 2-suw, może to i trochę dziwne, bo większość skuterów to 4-suwy no ale :-D dla mnie to lepiej ;-)
Po zdjęciu wszystkich blokad ma 4,7 KM. V-max skuterka to 65-70 km/h (różnie bywa). Na razie mam zdjętą jedną blokadę z wariatora, w swoim czasie zdejmę i drugą :-)
Aktualny przebieg skutera to ponad 5800 KM.
Jest spory i wygodnie się nim jedzie samemu jak i z pasażerem. Z przodu ma hamulce tarczowe, z tyłu zaś bębnowe. Dwa amortyzatory (niektóre modele mają 1). Hmmm dodatkowym wyposażeniem jest chyba tylko kufer :-D schowek pod siedzeniem też jest spory i pojemny, bez problemu można zapakować kilka rzeczy.
Odpalany z kopki/rozrusznika/pilotem.
Ja mam Audi 80 B4 z 1995 roku prędkość max 220 km/h.
Pojemność 2771 cm³.
Tylko tyle wiem.
A ja od września ubiegłego roku jestem posiadaczem Skody Felici 1.3 MPI rocznik 99, jest ona w specjalnej edycji Color Line, która ma tapicerkę w kolorze lakieru. Skoda nie sprawia problemów, chodź ma choroby typowo starcze ( a to gdzieś zaśniedziała elektryka, a to się coś obluzowało i wytarło i już się nie trzyma). Samochód raczej bez polotu, polecam na pierwsze auto. Największa zaleta to prostota i części tańsze chyba niż w polonezie. Nie jest ona niestety "Skodą robioną przez Volkswagena", gdyż model wywodzi się ze Skody Favorit, która była popularnym samochodem w latach 90.

"Ileż to razy w myślach osiągałem wszystko. Udało mi się tylko nie być komunistą."

Adam Miałczyński, Adaś.
Ja od maja jestem właścicielem Daewoo Matiza - nówka sztuka - jedynie 32 tyś km przejechane (kiedy go kupiłem, teraz ma 35 k) :-D

Obrazek
Ja posiadam w samochody.
Pierwszy z nich, to Seat Toledo. Auto kupiłem 6 lat temu. Wówczas drogo mnie to kosztowało, mimo, że najnowszy to on wtedy nie był. Jest nawet dobrze wyładowany różnymi ustrojstwami. Czas na parametry:
Poj. silnika: 1 600 cm3
Rok produkcji: 2000
Paliwo: Benzyna
Moc silnika: 101 KM
Typ nadwozia: Sedan
Kolor: Grafitowy
- Elektryczne szyby
- ABS
- RADIO
- wspomaganie kierownicy
- 4 x poduszka powietrzna
- Centralny zamek
- Podgrzewana przednia i tylna szyba
- Odtwarzacz CD
- Możliwość składania tylnej kanapy (większa ładowność bagażnika)
Drugie auto to dobrze wszystkim znzny Polonez Caro, którego kupiłem niecały miesiąc temu. Bardzo fajne auto. W świetnym stanie i za niewielką cenę.
„An eye for an eye makes the whole world blind.”
~Mahatma Gandhi
Mam Malucha. Zrobię podobną rozpiskę.
Poj. silnika: 652 cm3
Rok produkcji: 1992
Paliwo: Benzyna
Moc silnika: 24 KM
Typ nadwozia: fastback
Kolor: Czerwony
Wyposażenie samochodu obejmuje następujące elementy:
- Kierownica
- Koła z kołpakami od eleganta 13''
- Zderzaki od eleganta
- Podgrzewana tylna szyba
- Nawiew
- Wajcha od ssania
- Niefabryczne radio + odtwarzacz kaset
- Szyby przednie na korbki
- Dwa lusterka boczne, każde inne
- Kanapa i fotel pasażera skajowe
- Fotel kierowcy tapicerowany z możliwością regulacji z zagłówkiem z możliwością regulacji z eleganta
- Dodatkowy zagłówek na fotel pasażera z czegoś przypominającego skórę
- Masa szpachli
- Spora dziura na wylot w bagażniku w miejscu koła zapasowego
- Maryja ozdabiająca lusterko wsteczne
Taki właśnie samochód.
Obrazek
W sygnaturce nie ma żadnych ukrytych spiskowych teorii na temat forum lub osób z nim powiązanych...
Wczoraj stałem się posiadaczem Fiata Panda. Samochód odkupiony z firmy kurierskiej, w której jeździ mój wujek. Panda z 2010 roku, czyli samochodzik zaledwie 5-letni. Jako że firma zmieniała samochody na nowsze to kurierzy, którzy jeździli tymi autami dostali możliwość odkupienia ich od firmy za śmiesznie niską cenę, więc wujek świadomy faktu że rozglądam się za jakimś automobilem złożył mi propozycję nie do odrzucenia.

Samochód nie jest jakiś kosmiczny, bo jest to absolutnie podstawowa wersja wyposażeniowa. Bez klimatyzacji, elektrycznych szyb czy nawet centralnego zamka. Kolejnym małym minusem jest fakt, że jest to van zarejestrowany jako samochód ciężarowy, więc są tam tylko dwa siedzenia, z tyłu natomiast jest kratka i zamiast tylnej kanapy jest większy bagażnik. Samochodem jednak będę poruszał się głównie sam lub z dziewczyną, więc to akurat go nie dyskwalifikuje, a przy ewentualnym wyjeździe na wakacje większy bagażnik wychodzi na plus. Przebieg 170 tys. jest dość spory (bo jednak jak to w firmie kurierskiej w Warszawie bywa było nim robione około 100 km dziennie), jednak kiedy postawiłem auto w warsztacie u znajomego mechanika na gruntownej kontroli powiedział, że silnik jest w bardzo dobrym stanie i przy normalnej eksploatacji bez jakiegoś dorzynania da radę przejeździć na nim jeszcze dość dużo. Ogromnym plusem jest też to, że jest założona instalacja LPG. Siedzący w tej Pandzie motor o pojemności 1.1 spala jakieś 7-8 litrów LPG przy ekonomicznej jeździe, co pozwala na przejechanie za 50 zł około 350 kilometrów - w sam raz na studencką kieszeń. Wszystko było wymieniane i naprawiane na bieżąco na koszt firmy w autoryzowanym serwisie, więc nie ma mowy o jakichś tanich zamiennych częściach, wszystko jak trzeba. Wymieniona była skrzynia biegów i sprzęgło, czyli typowe bolączki mocno eksploatowanych w mieście samochodów. Do wymiany na dzień dzisiejszy pozostają mi tylko amortyzatory i jakieś drobne kosmetyczne poprawki jak mieszek na skrzynię biegów (który się porwał) czy połamana klamka od strony pasażera z zewnątrz, stan techniczny poza tymi usterkami jest bardzo dobry. O żadnej rdzy także nie ma jak na razie mowy - w końcu samochód dopiero 5-letni więc nic w nim nie ma prawa jeszcze gnić.

Ogólnie jestem bardzo zadowolony z zakupu, jak wspomniałem samochód nie jest jakoś kosmicznie wyposażony ale nigdy nie było to dla mnie priorytetem. Auto nie jest potrzebne mi do lansu, ale do tego bym mógł jak najtaniej kursować między swoim miejscem zamieszkania a Lublinem i to zadanie Panda spełnia wyśmienicie - 7-8 litrów LPG na 100 km to jak dla mnie świetny wynik. Do tego auto w eksploatacji jest bardzo tanie, części ogólnodostępne, a z naprawami poradzi sobie nawet średnio rozgarnięty mechanik. Mam nadzieję, że samochód posłuży mi jeszcze przynajmniej przez kilka lat. Po prostu za taką kwotę za jaką zostało mi to auto zaoferowane (nie będę pisał jaką, ale uwierzcie, była ona śmiesznie niska) grzechem byłoby się na nie nie zdecydować, niezależnie od tego jak ubogie wyposażenie posiada. Auto jest sprawne, porusza się wystarczająco dynamicznie i szybko, a do tego mało pali, słowem - niczego więcej na chwilę obecną mi nie trzeba.

Zdjęcia dla zainteresowanych (w trochę gównianej jakości, jak będę miał czas to zrobię lepsze):





1.1 w gazie, jazda za śmieszne hajsy. A pandę polecam, silnik stara sprawdzona konstrukcja, z resztą tez nie ma problemów. Może z elementami wykończenia, z którymi trzeba być delikatnym i szybko się rysują.

Btw. Od tego modelu zaczęła się moja miłość do fiata



Tylko nie mów do mnie bejbe.
"Ileż to razy w myślach osiągałem wszystko. Udało mi się tylko nie być komunistą."

Adam Miałczyński, Adaś.
Reaktywuję! :D
U mnie w posiadaniu obecnie Alfa Romeo 159 z 2008r. z silnikiem 1.9 JTDm o mocy 150KM, od zawsze taką chciałem mieć, więc stwierdziłem, że marzenia należy spełniać.
Trochę się chwalę, ale trochę też ciekawi mnie jak wygląda sytuacja u innych z perspektywy czasu, bo ostatni post był 5 lat temu, więc DO IT :D
Obrazek



Mam jeszcze w posiadaniu auto służbowe Fiat Tipo z dynamicznym we ch*j silnikiem benzynowym 1.4 i mocy zawrotnych, rwiących asfalt (na lodzie), 95 koni (chyba) mechanicznych.
Czy rower liczy się jako pojazd?:D

jak tak, to posiadam rower miejski Orbea i sobie chwalę, nie ma to jak dwa kółka w dużym mieście ;)
Ja śmigam srebrnym Vektorem C poliftowym, 1.9 cdti 120 źrebaków :D
pannikt10 napisał(a):
Czy rower liczy się jako pojazd?:D

jak tak, to posiadam rower miejski Orbea i sobie chwalę, nie ma to jak dwa kółka w dużym mieście ;)



haha pewnie że się liczy, ja mam renault clio, małe, w dojrzałym wieku, ale dzielnie służące :)
cron