Zemsta lepiej smakuje na zimno część 1

Jest to połączenie mafii klasycznej troszkę z gta, oraz z mafijnymi porachunkami
Był ładny słoneczny dzień kiedy do Lost Heaven przyjechał jakiś nowy człowiek, jechał eleganckim drogim samochodem prosto z linii produkcyjnej, było to czarne lamborghini prosto z Włoch. Mężczyzna miał na imię Marco a nazwisko miał Galapago, był to wysoki szatyn o zielonych oczach, miał bliznę nad lewym okiem, powód walki na niby z jego kolegą Harrym, który był fanem zapasów. Jego przyjazd nie był jednak bez celowy miał ważną sprawę do starego Salieriego, który nie miał jeszcze pojęcia, że ktoś właśnie zabił rodzinę Franka, ta sprawa była bardzo ważna, Colletti właśnie wracał z Hiszpanii w bardzo złym nastroju i w bojowym nastawieniu. Marco znalazł bar Salieriego i wszedł tam tak, że chłopaki nagle stanęli przed nim.
- Ej ty! - Marco poszedł do Sama, a ten na niego spojrzał.
- Franco Colletti, znasz go?
- Tak znam, a co?
- Właśnie tu jedzie, ktoś zabił mu rodzinę, podejrzewamy jednak pewną osobę...
- A dokładnie skąd?
- Nie wiem, ale wiem, że jest on z Las Venturas skorumpowany policjant.
- Tenpenny! Kurde ten kutas zmusił jednego gada by zabił mojego ojca.... - Przyznał się Paulie i zaczął się spowiadać, to trwało i trwało ale wszystko wreszcie wyśpiewał, po chwili wycierał łzy z policzków.
- No już dobrze Paulie - Tom go przytulił i obiecał że razem zabiją tego murzyńskiego szmaciarza. - Ale powinieneś przeprosić Vinniego, nic ci nie zrobił a ty go postrzeliłeś w ramię.
- Tak wiem. A gdzie on mieszka?
- W dzielnicy roboczej. - Paulie pojechał do niego z ciężkim sercem, postrzelenie niewinnego przyjaciela było raczej w stylu Sama albo samego Salieriego ni jeżeli Pauliego, który czasami chodził z nim na bilard, właśnie od niego nauczył się grać w tą grę, a teraz zachował się jak świnia, miał po prostu traumę, z którą sobie nie radził chciał zapomnieć, nigdy nikomu nie mówił co czuje, a skrzywdzenie jego przyjaciela było nie w jego stylu, ale trauma spowodowała, że nie wytrzymał i stało się, gdy już dojechał zapukał do niego, a Vinnie spojrzał przez wizjer, gdy zobaczył Pauliego bardzo zbladł, ale otwarł drzwi.
- Przepraszam cię za te ramię, nie jestem ostatnio sobą, chce mi się płakać a nie mam komu się wypłakać.
- Wejdź... - Vinnie wpuścił go do swojego małego mieszkania i zaczął go słuchać jednocześnie zaczął zmieniać sobie opatrunek, podczas rozmowy wszystko się wydało. Vinnie od zawsze nie lubił Tenpennego, kto lubił takiego gnoja, który tylko brał kasę za ochronę gangu Salieriego, raczej nie dawał im ochrony, a kasę brał niby na ochronę a tak naprawdę nie interesował się obietnicą, którą złożył trzynaście miesięcy temu. - Salieri powiedział, że on już nie dostanie pieniędzy, możesz mi pomóc? Trzeba tylko przemyć mi szwy i założyć plaster na rękę z jonami srebra, ręka się leczy ale boli jak próbuję nią coś zrobić, a szczególnie kiedy chcę się podrapać po plecach, jestem praworęczny. Nie zrozumiałem dlaczego mnie nagle postrzeliłeś, co ja ci zrobiłem? Było mi przykro
- Od jakiegoś czasu jestem nerwowy w roku 1903 zobaczyłem jak jakiś sukinsyn zabił mojego ojca miałem jedynie sześć lat. Wybaczysz mi to?
- Tak, wybaczę. Chodź tu do mnie - Vinnie mocno go przytulił, Paulie się mu wypłakał a po chwili poczuł się lepiej, jednak następnego dnia poszedł do psychologa, bo był na skraju załamania nerwowego, psycholog z nim pogadał i podpowiedział mu, żeby Paulie pisał pamiętnik, chłopak na niego spojrzał uznał to za niezbyt mądry pomysł, bo pamiętnik to raczej jest babska rzecz ni jeżeli męska rzecz, ale po chwili pomyślał w sumie dlaczego nie, jeszcze dostał receptę na leki na uspokojenie i coś na sen, bo nie mógł zmrużyć oka. Poszedł do baru, w ich pokoju do narad zastał też Franka, który zalewał się łzami.
- Hej Frankie, co się stało? - Ale Colletti nie zamierzał się odzywać, więc Lombardo zapytał Tommy'ego, który jednak udawał, że nie wie co się stało, ale cóż chłopak kłamać nie potrafił, nie był on taki...
- Cóż jego rodzina nie żyje, szefie zabiorę go do siebie. Sara wyprowadziła się do Kentucky do pracy... Więc mam pustą chatę, ale obiecuję, że zabiję Tenpennego, niech ja go tylko dorwę, a zostaną po nim ubrania i kości...
- Tommy! - Krzyknął Salieri - Bawisz się w Sergia?! Weź nie bądź taki jak ten psychopatyczny karzeł, zemsta zawsze lepiej smakuje na zimno. Ludzie Baka i ludzie Morella zawiązali sojusz, my musimy wziąć ludzi Grzelakowskiego dla siebie razem z ich consiglierem, który kiedyś był wojskowym, jeżeli nie uderzymy w Sergia, to nigdy się nie przekonamy czy on zna tego policjanta.
- I kill son a bitch! - Wrzasnął Frank, nigdy w życiu nie był taki wkurzony, zazwyczaj był on cichy i spokojny, a teraz był rozgniewany.
- Szefie... - Tommy zaczął się bać Franka - Frank chyba ma gorączkę, prawda?
- Nie, nie ma gorączki, to nazywa się vendetta, on ma chęć zatłuc tego kto zabił mu rodzinę... Znając go to zaraz wprowadzi swój plan w życie.
- Cicho! - Frank zaczął pokazywać im kogo trzeba sprzątnąć, robił to tak obsesyjnie, że nawet Trapani zazwyczaj spokojny zaczął się bać
- Frank! Musimy najpierw stłuc Morella na kwaśne jabłko.
- Jeszcze raz mnie zdenerwujesz, to zbiję cię na kwaśne jabłko! I nie żartuję! Więc zawrzyj jadaczkę i słuchaj! - Colletti był teraz zajęty swoją żałobą i dlatego nie był on sobą, pojechał pod dom Sergia, a gdy go zobaczył złapał go i zbił go na kwaśne jabłko. Sergio się tego nawet nie spodziewał. - Słuchaj debilu! Gdzie jest Frank Tenpenny?! Odpowiadaj złamasie, bo inaczej złamię ci ptaszka! A tego byś chyba nie chciał.
- Wal się Colletti, gówno ci powiem! - Wtedy Frank bardzo go zlał.
- Odpowiadaj, albo skończysz z kulką w mózgownicy. - Morello zobaczył, że zazwyczaj uprzejmy consigliere złapał za luparę. - Cóż rybki zawsze są głodne, szczególnie piranie.
- Okej! Powiem, Tenpenny jest w starym porcie w dzielnicy roboczej! Ale zostaje tam to wtorku, a dziś jest sobota, więc do poniedziałku masz czas. Z nim jest ten Puławski... Ale Hernandeza nie widziałem, bo oni go zabili jakiś czas temu.
- A co mnie obchodzi jakiś Hernandez?! Weź się zawrzyj! - Powiedział Frank i zostawił go pobitego na śmierć po czym uciekł z miejsca zdarzenia, to było do niego nie podobne, zachowywał się jak rasowy morderca, wrócił do domu i się porządnie umył, rano zamierzał zamordować Tenpennego. O szóstej rano obudził go budzik spojrzał i pomyślał, że pojedzie do baru po luparę i tommyguna, był zdecydowany na zrobienie największego błędu w swoim życiu. Miał klucze do warsztatu Vinniego, dlatego zabrał mu luparę, tommy guna, strzelbę i colta 1911, akurat musiał być cicho bo Vinnie spał przytulony do kija bejsbolowego, od zawsze był kawalerem, dlatego nie wiedział co Frank czuje.
Opowiadanie dobre, profesjonalnie napisane. Widzę, że połączyłaś historię z klasycznej Mafii z remakiem i modyfikacją Paulie's Stories. Jedyna drobna nieścisłość historyczna, to wymienianie przez Sama wiadomości SMS z Michelle – SMS-y wynaleziono dopiero w 1992 roku. Trzeba by było chyba zamienić te SMS na rozmowę telefoniczną.
2 część ukaże się pewnie niedługo... tam akurat Marcus Galapago z mojego autorskiego opowiadanka oraz Tommy zabiją Franka Tenpenny'ego i Eddiego Pulaskiego, a raczej pomogą im zginąć, ale to głupota chłopaków ich zabije... Ale to oczywiście chcę rozpisać ale też zapraszam na mój kanał na Youtube
https://www.youtube.com/watch?v=DWBV7qluJD0&t kiedyś będą coraz to nowsze gry... Pozdrawiam
Pardon (nie mam już pomysłu wszystko przelewam na fanfik, o którym opowiem przy innej okazji, dodałam trochę Grand Theft Auto, żeby było urozmaicenie)
do tej części jest przeznaczony utwór [youtube]https://www.youtube.com/watch?v=QHqernQNIfk&t=28s[/youtube] który jest na moim kanale od 25 sierpnia
Nazajutrz Tommy przyjechał do Pauliego, ale żeby obgadać to co powiedział mu Marco Galapago z tym planem zabójstwa dwóch skorupmowanych policjantów... Paulie nie słynął z wysokiej inteligencji, ale potrafił ugościć każdą osobę, która go odwiedziła chociaż raz w życiu.
- Paulie ja nie jestem przekonany do tego planu zabójstwa Tenpenny'ego i Pulaskiego...
- Tommy, ja też nie... Szczególnie, że kiedyś miałem konflikt z prawem...
- Co?! Coś ty narobił?
- Zabiłem chińską mafię przez co trafiłem do wojska.
Tommy nie wiedział co powinien mu odpowiedzieć dlatego siedział cicho jak mysz pod miotłą, ale po chwili wyjął kartkę z nieładnym pismem, którego prawie nie dało się rozczytać, ale coś tam się dało przeczytać.
- Marco dał nam kartkę, mamy podpiłować gałąź drzewa na rogu niedaleko stacji kolejowej, porzucić portfel z napisem pstro kasy nie ma... Bay! bay! wtedy błyskawica strzeli w gałąź i oboje chłopacy zginą zabici przez gałąź.
- Tommy, ale z drugiej strony - Zagaił Paulie - Po ich śmierci będzie lepiej. Przynajmiej wtedy Frank trochę wyluzuje, bo od śmierci March i Alice stał się nieznośny. A wiadomo kiedy pochówek?
- Tak, szef mówił, że to będzie pojutrze w piątek... - Głos Tommy'ego zaczął się łamać, ponieważ śmierć rodziny zostawia trwały ślad na psychice człowieka, a zwłaszcza śmierć dziecka to już całkiem... Angelo na chwilę się zastanowił czy faktycznie zabicie tych dwóch skorumpowanych gnoi coś da, jeżeli to pomoże Collettiemu to czemu nie zabić Franka i Eddiego? Nagle Tommy zauważył napis ZAMIESZKI W LOS SANTOS, do głowy Tommy'ego wpadła myśl, że powinien to pokazać Salieriemu razem z planem zabicia tych skorumpowanych szmiaciarzy. - Paulie czy mogę zabrać tą gazetę?
- Tak, pewnie. Jeżeli jest tam coś ważnego to bierz ją i tak nie mam czasu, żeby ją przeczytać... - Paulie nie lubił czytać podobnie jak Joe Barbaro. Zamieszki w Los Santos przeraziły Tommy'ego, a co jeżeli teraz będą w Lost Heaven?
"Oby tylko Tenpenny i Pulaski nie zaczęli współpracować z Morello, bo to będzie nas koniec"
Dziś troszkę krócej, bo nie mam już weny zabójstwo Tenpenny'ego i Pulaskiego będzie priorytetem dla rodziny Salieriego i Grzelakowskiego, których poznamy już niebawem!
[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=Siy6HAtjcl8&t[/youtube] a tu macie zarys postaci z mafijnych porachunków... Tak czy inaczej przepraszam za błędy, ale dawno nic nie pisałam, częściej gram niż coś piszę
Kolejna część myślę napisać gdzieś może w październiku albo w listopadzie...
Przepraszam was, ale nie wiem niestety kiedy trzecia część się pojawi mam teraz bardzo dużo problemów osobistych, że niestety nie jestem w stanie nic wymyślić, zresztą czekam na nowy komputer czy dostanę go na gwiazdkę, jeżeli dostanę to nagram nowe gry i może wtedy coś wymyślę, póki co możecie wpadać na mój kanał Youtube zostawiam wam link pod spodem... jest warty odwiedzania, oczywiście mafia 1,2,3 oraz mafia 1 edycja ostateczna na pewno się pojawi, ale nie wiem dokładnie kiedy... a co sądzicie o nowej gta edycja ostateczna? Nagrywać czy raczej mieć to w nosie

[youtube]https://www.youtube.com/channel/UCFAM-NbBkuc0CASqBZqNvnA[/youtube]
Przepraszam, ale brakuje mi weny twórczej... cały czas przelewam tą wenę na moją książkę o Delgado... Do tego mam w 2022 dużo załatwiania... postaram się napisać kolejną część w najbliższym czasie, Frank zabije Tenpenny'ego przed pogrzebem, ponieważ ta czarna hiena zabiła jego rodzinę

Niech Nowy Rok przyniesie Ci radość,
Miłość, pomyślność i spełnienie
Wszystkich marzeń, a gdy się one już
Spełnią niech dorzuci garść nowych
Marzeń, bo tylko one nadają życiu sens!
W Nowym Roku wielu szczęśliwych tylko chwil.
Szczęścia w domu i wszędzie, gdzie będziesz.
Przepraszam was aktualnie brakuje mi już pomysłu... Ale na pewno będzie krwawa jadka
Jednak plan Marco i Tommy'ego nie wypalił przez co oboje dostali ochrzan od Salieriego i Collettiego, oczywiście ta informacja raczej rozgniewała tego drugiego. Był śpięty, bo kolejnego dnia miał być pogrzeb jego rodziny.
- Szefie! Skąd mogli wiedzieć? - Zapytał Sam Trapani chcąc troszkę zgasić tą nieprzyjemną atomsferę.
- A ty się nie odzywaj Sam! Nic im nie pomogłeś! - Wrzeszczał Frank, przez to tylko zdenerwował Sama, który potrafił być spokojny, ale do czasu. W końcu wymyślił plan ostateczny.
- Big Biff powiedział mi, że Morello oraz rodzina Bak mają się spotkać z Pulaskim i Tenpennym na lotnisku, więc jest okazja żeby ich zmiotnąć.
- Zmiotnąć?! - Wrzasnęli jednocześnie Marco i Tommy.
- Tak zmiotnąć! Czy ja mówię po chińsku? Potrzebujemy tylko lupary, thomsonów, coltów i 10 granatów.
- A jak się nie uda? - Zapytał z strachem Paulie.
- To zestrzelimy samolot... - Dokończył Marco po czym spojrzał na zdziwionych kompanów, wtedy zginą dwie mafijne rodziny i dwaj skorumpowani policjanci, Salieri spojrzał na Franka po czym jednak oboje pozwolili im wykonać ten genialny plan. Tylko, że będzie mogło pojechać parę osób, bo na sali było obecnie 4 caporegime oraz 2 soldato, ale dla Tommy'ego nie było jakoś wielkiego problemu, żeby poprosić Ralpha o dwa samochody, jak teraz tego nie zrobią to nigdy tego nie zrobią, a wtedy będą takie same zamieszki jak w Los Santos... A podobno tam ginie coraz więcej kobiet w ciąży, oraz niemowląt i małych dzieci.
Chłopaki dostali bronie tak jak ustalili z Salierim i dostali te samochody. Musieli być na lotnisku jak najszybciej, dlatego Marco i Tommy przekraczali dozwoloną prędkość, przez co klimat przypominał troszkę need for speed, policja nie dała rady ich dogonić bo zdążyli przeskoczyć przez most zwodzony prowadzący na wyspę centralną.

Dwadzieścia pięć minut potem
Tommy i Marco jechali zabić tych imbecylów ale jak na złość zepsuły im się samochody, przez co musieli iść z buta, mieli szczęście bo mogli już zabić Eddiego i Franka, dostali po paru kulkach z lupary i był świety spokój, ale teraz zostało im zestrzelenie samolotu, co było już tak zwaną p-p-peace t-t-the c-c-cake jak to zwykle mówił Ralph... Samolot oczywiście się rozbił zaraz po wystartowaniu

Przepraszam ale brakuje mi pomysłu
need for speed, zrobiłam w grze mafia the city of lost heaven jak znajdę ten fragment to go nagram, bo to było szalone

Znalazłam to co pisałam ów! ale się bałam! że będę musiała od nowa nad tym śleczeć, a właśnie teraz nie mam do tego głowy bo pracuję nad książką
Rozbicie samolotu wywołało sensację na skalę całych Stanów Zjednoczonych Ameryki, najnowszy samolot rozwalił się o 5 po południu.... Samolot miał obrać kurs do Europy Zachodniej, w której trwała śmiertonośna walka... Podobno prezydent Rosji miał dostać od Morello pieniądze, za to, że zabije Dona Salieriego jak ten przyjedzie na Sycylię do swojej rodziny... ale teraz już tego się nie doczeka... Tommy martwił się o swojego szefa, tak jak Marco o swojego, ale oboje to przyjęli z epickim spokojem, że nawet sam Frank był w szoku gdy słyszał, jak ten mówił o Morello, nawet Michael też się zdziwił.
- Niech im ziemia lekką będzie panowie! - Krzyknął wstawiony już Salieri i nalał po kieliszku szlachetnego trunku, jakim jest whisky.
- I ty to tak spokojnie przyjmujesz, Ennio? - Zdziwil się Frank, który tez miał też biuro rachunkowe w Oak Hill...
- A co mam innego robić? Płakać za tym... tym - Salieri zaczął klnąć, że nawet Nathan się przyłączył, a pan Grzelakowski rzadko kiedy klnie, ale zdarza się...
- A ty co o tym sądzisz Nathan? - Zagaił go Coletti.
- A niech sobie klnie jak lubi, ja akurat próbuje znaleźć dowody winy w gazetach ale nic nie ma napisanego...
- Dowody na?
- Zamieszki w Los Santos... Ty nic nie wiesz?! Frank... Morello dał kasę Tenepenny'emu i Pulaskiemu a ci rozpętali niezłą apokalipsę... Już nie ma nic w Los Santos... Czarna dziura, że Lost Heaven przyjmuje uchodźców z tamtego miasta razem z Empire Bay oraz New Bordeaux. Te trzy miasta stworzyły solidarność trzech miast, dlatego około 30 tysięcy mieszkańców Los Santos ma dokąd iść, ale miasta takie jak San Fierro oraz Las Venturas, teraz po zabiciu tych paru osób będzie spokój. To tak nakręciło Eddiego Burskiego, że zaśpiewał po Angielsku narodowy hymn Polski, dlatego wszyscy w barze staneli na baczność nawet klienci.
- Poland's heart and soul hath not ceased
as long as we survive.
The foreign forces which hath us seized;
with sabre we shall retrieve.

March, march, Dombrowski,
from Italy to Poland.
The nation we shall reunify
under thy grand command.

Vistula and Warta we shall sail
and Poles shall we be.
Of how we all should prevail,
Bonaparte led us to victory.

March, march...

Like Czarniecki Poznań regaineth
after the Swedish burn.
To save our homeland from brath,
We shall by sea return.

March, march...

Our Father who in agony crieth
to his Basia saith:
"Listen ye, our folk it seemeth
The tarabans beat."

March, march... - Ten utwór był tak piękny że cały bar aż się rozkleił

Przepraszam, że rzadko do was piszę, ale niestety
cron